Panie Starosto, ma Pan duże zasięgi na FB. Gdyby zapytał o to inny polityk – jak to zrobić?
– Od samego początku mojej aktywności samorządowej prowadziłem media społecznościowe.
Myślę, że kluczem do dotarcia do dużej liczby internautów są: szczerość (zawsze podawałem aktualne informacje, niezależnie od tego, czy były one dla mnie lub miasta korzystne, czy nie) oraz otwartość na opinie i komentarze innych.
Nie mam w zwyczaju banowania (chyba że ktoś używa wulgaryzmów itp.), więc mieszkańcy mogą napisać, co myślą.
Proszę powiedzieć, dlaczego został Pan starostą powiatu gnieźnieńskiego. Po co Panu to starostwo?
– Z mieszkańcami jako prezydent umówiłem się na dwie kadencje i słowa dotrzymałem. Żadnych dodatkowych przesłanek nie było – po prostu umów trzeba dotrzymywać. Starostą zostałem trochę przez „przypadek”.
Z jednej strony otrzymałem jako radny powiatowy bardzo duży kredyt zaufania od mieszkańców (chyba najwyższy w całej historii wyborów powiatowych), a z drugiej udało się – zresztą też po raz pierwszy w historii powiatu – utrzymać przez Platformę i szerzej Koalicję Sił Demokratycznych władzę zarówno w powiecie, jak i w mieście.
Jako odpowiedzialny szef struktur powiatowych PO byłem odpowiedzialny za wdrożenie tego projektu w radzie powiatu. Dziś nasza koalicja działa bardzo prężnie, a ja – wracając do pierwszego pytania – zawsze informuję o tym mieszkańców.
Michał Powałowski sprawdza się jako prezydent Gniezna, pański następca? Pańskie poparcie utorowało mu drogę do prezydenckiego fotela.
– To bardzo dobry i sprawny prezydent. Przez dwie kadencje był moim zastępcą, więc mogę powiedzieć, że to był najlepszy kandydat. Z otwartą głową i masą własnych pomysłów, które przedstawił mieszkańcom w czasie kampanii. I to na pewno sprawiło, że mieszkańcy go wybrali – i to już w pierwszej turze. Jeżeli moje poparcie się do tego przyczyniło, to bardzo się z tego cieszę. I gdybym miał zrobić to dzisiaj znowu – uczyniłbym to bez namysłu.
Bardzo dobrze Michał przeprowadził miasto przez rok milenijny, ponadto pozyskał ogromne pieniądze – 80 mln zł w ramach funduszy szwajcarskich. Jak na 1,5 roku działalności – to dużo. Dodam jeszcze, że jako starosta ściśle i blisko z nim współpracuję, co uważam za dodatkowy „plus” naszych samorządów.
Jakie ma Pan polityczne plany na przyszłość? Idziemy na posła, senatora?
– I tutaj chyba rozczaruję Pana redaktora. Nie mam parcia na parlament. Nawet nie wiem, czy bym się w nim odnalazł. Przez lata pracy zawodowej zawsze tworzyłem, zarządzałem i kierowałem. Nie wiem, czy dane by mi to było.
Ale cóż – wybory parlamentarne za ponad 1,5 roku. Do tego czasu wiele się jeszcze może wydarzyć.
Komentarze (0)