reklama

Norbert Krakowiak: „Jazda z kontuzją to norma”. Krajowy lider Startu Gniezno o sezonie 2026, młodzieży i Metalkas 2. Ekstralidze

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Norbert Krakowiak: „Jazda z kontuzją to norma”. Krajowy lider Startu Gniezno o sezonie 2026, młodzieży i Metalkas 2. Ekstralidze - Zdjęcie główne
Autor: Norbert Krakowiak-fanpage

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportZ Norbertem Krakowiakiem, krajowym liderem Ultrapur Start Gniezno, rozmawia Karol Pomeranek
reklama

Panie Norbercie, ubiegły sezon – spędzony w Ostrowie Wielkopolskim – nie należał do najlepszych w Pańskiej karierze. Podsumował go Pan słowami: „Nie był to łatwy rok. Już na jednym z pierwszych treningów doznałem kontuzji – zwichnięcia stawu ramiennego. Lekarze ostrzegali, że kontynuowanie sezonu może doprowadzić do przewlekłej niestabilności tego stawu i niestety tak się stało. Po jednym z ostatnich zwichnięć przed fazą play-down nie byłem już w stanie jeździć na motocyklu…”. Dlaczego zdecydował się Pan kontynuować jazdę mimo wyraźnych ostrzeżeń lekarzy?

– Odpowiedź jest myślę oczywista, przede wszystkim wpływ na to ze kontynuowałem jazdę z kontuzją jest system wynagrodzeń w naszej dyscyplinie. Jeśli ulegniesz kontuzji i nie możesz startować, to nie spełniasz żadnego pożytku dla klubu, nie jesteś tez w żaden sposób wynagradzany, a musisz utrzymywać swój team no i zazwyczaj zainwestowałeś juz sporo pieniędzy w przygotowanie do sezonu. Taki sposób wynagradzania zawodników sprawia, że w naszej dyscyplinie jazda z mniejszymi lub większymi kontuzjami to norma.

reklama

Czy po tamtej kontuzji nie ma już śladu, czy uraz wciąż daje o sobie znać?

– Jest dobrze, dość szybko poszła mi kwestia usprawniania operowanego stawu i dość szybko wróciłem do sprawności. Oczywiście był to zabieg rekonstrukcyjny, co oznacza że została zmieniona anatomia tego stawu.

Czy można powiedzieć, że ubiegłoroczny sezon był równie nieudany dla Pana, jak i dla Startu Gniezno?

– Miałem gorsze i lepsze mecze, a także przerwy spowodowane odnawianiem się kontuzji, oczywiście chciałoby się żeby wyglądało to inaczej, ale było jak było. Start Gniezno pojechał bardzo dobry sezon, po prostu nie poradził sobie z drużyna z Piły w półfinale, która jak się okazało awansowała później ligę wyżej. Zakładając że celem był awans, no to rzeczywiście można powiedzieć, ze cel nie został zrealizowany.

reklama

W klubie przy ulicy Wrzesińskiej odpowiada Pan również za szkolenie juniorów. Czy młodzieżowcy Startu będą u progu sezonu w 100 procentach przygotowani fizycznie i mentalnie?

– Robimy wiele, aby tak właśnie było, chłopcy mają chęć do pracy i wiele zaangażowania co cieszy. Zorganizowałem ten okres zimowy tak, aby chłopcy mieli różne bodźce treningowe, oczywiście można było objętościowo zrobić więcej, ale brałem pod uwagę to, ze wielu z nich lata wcześniej nie wykonywała żadnej pracy. W tym zakresie staram się rozwijać i poszerzać swoja wiedze, rozmawiać z mądrzejszymi ludźmi ode mnie, szczególnie ze środowiska nauki o sporcie, specjalistami z AWF, którzy nakierowują mnie co w naszej dyscyplinie może mieć rzeczywiście przełożenie na wyniki. Ważne jest ukierunkowane przygotowanie, a nie trening na ślepo.

reklama

Jak odnajduje się Pan w roli trenera?

– Naturalnie. Jestem na początku tej drogi i wielu rzeczy się dopiero uczę. Tak jak wspomniałem, mam to szczęście być studentem Poznańskiego AWF i stamtąd czerpać wiedzę dotyczącą szkolenia i nauczania techniki sportowej.

Jak ocenia Pan zainteresowanie żużlem wśród dzieci i młodzieży z powiatu gnieźnieńskiego? Czy młodzi ludzie wciąż garną się do tego sportu?

– Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, ponieważ otwarcie naboru do szkółki wciąż dopiero przed nami, myślę jednak ze chętni na pewno się pojawią, żużel w Gnieźnie to sport numer 1, mimo braku wyników w ostatnich latach. Oczywiście dzisiejsze czasy stawiają wiele zagrożeń, szczególnie ze strony cyfrowej, jednak celem trenerów dzieci i młodzież jest przeciągać ich na stronę sportu, bo to im zapewni z pewnością zdrowszy rozwój, a nie każdy musi zostawać mistrzem świata w danej dyscyplinie sportu. 

reklama

W pełni sezonu ligowego da się skutecznie połączyć rolę trenera juniorów z regularnymi startami?

– Nie jest to na pewno prosta sprawa, w tym momencie znając juz kalendarz startów, wiem że nierzadko będą pojawiać się tygodnie gdzie będzie potrzeba pracować 7 dni w tygodniu. Mam na szczęście dobrych i kompetentnych współpracowników i różne inne osoby pełniące różne funkcje w klubie, z którymi wspólnie jesteśmy w stanie to sprawnie organizować. Na pewno jeśli chodzi o mnie to musze zapewniać sobie dobra higienie życia, wysypiać się, zdrowo prowadzić, to pozwala się lepiej regenerować. Mam tez małe dziecko, studia i inne sprawy, więc grunt to mieć pewien system działania. 

We wspomnianym wpisie na Facebooku napisał Pan: „Rok 2026 już przede mną. Będzie to nowy rozdział – w nowym miejscu, z nową energią i motywacją”. Jest energia i motywacja?

–  Oczywiście, choć motywacja nie jest moim ulubionym słowem, bo ona jest chwiejna, raz jest, a za chwile jej nie ma. Zdecydowanie bardziej wolę zdyscyplinowane działanie i wykonywanie tych rzeczy, które przybliżają mnie do osiągnięcia celów. 

Kibice Startu liczą, że będzie Pan liderem drużyny z prawdziwego zdarzenia. Czuje się Pan gotowy wziąć na siebie taką odpowiedzialność?

– Oczywiście mam zamiar być podstawowym zawodnikiem naszej drużyny. 

Jak na ten moment wygląda Pański park maszyn przed sezonem 2026?

– Sporo silników, które trzeba u progu sezonu odpowiednio wyselekcjonować i wybrać te, które będą najszybsze. 

Na co realnie stać Start w sezonie 2026?

– Gdybym potrafił dziś precyzyjnie przewidzieć przebieg sezonu, mógłbym zajmować się hazardem, zamiast sportem. Jesteśmy drużyną z zawodnikami, którzy maja spore doświadczenie i potencjał na solidne punktowanie, jeśli będzie dopisywać nam zdrowie, utrzymamy stabilność to możemy być niewygodni dla każdego rywala – na ile to wystarczy to zweryfikuje tor.

Czy taki ośrodek jak Gniezno – pod względem organizacyjnym i finansowym – stać dziś na jazdę w Metalkas 2. Ekstraliga? Czy w najbliższych latach to wciąż bardziej marzenie niż realny cel?

– Aby być gotowym na Metalkas jest potrzeba solidnej tytanicznej pracy wielu ludzi zaangażowanych w ten klub. Ja się finansami w klubie nie zajmuje, na pewno jednak nie jest łatwym zadaniem zbudować budżet potrzebny do sprawnego funkcjonowania ligę wyżej. 

Czy może Pan liczyć na wsparcie lokalnego biznesu? Komu szczególnie chciałby Pan podziękować za zaufanie i pomoc?

–  Mam wielu partnerów wspierających mnie od lat, wszystkim im z osobna dziękuje, bez ich wsparcia trudno byłoby odpowiednio się przygotować do sezonu. 

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tugniezno.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo